AMPUTOWANO MU NOGĘ. DWA LATA I PIĘĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ RODZICE ZOBACZYLI, ŻE ZNOWU MA DWIE
Historia zaczęła się w 1637 roku. Miguel pracował przy wozie załadowanym zbożem, gdy spadł, a jedno z kół ciężkiego wozu zmiażdżyło mu prawą nogę. Najpierw trafił do szpitala w Walencji, a potem do Hospital de Nuestra Señora de Gracia w Saragossie. Stan nogi był tak ciężki, że zdecydowano się na amputację poniżej kolana. Zabieg przeprowadził chirurg Juan de Estanga.
Po okresie leczenia Miguel żył jako żebrak przy sanktuarium Matki Bożej z Pilar. Prosił o jałmużnę u drzwi świątyni, modlił się i namaszczał kikut oliwą z lamp płonących przed wizerunkiem Matki Bożej.
To ważne, bo ta historia nie opowiada o człowieku, który pewnego ranka ogłosił, że wydarzyło mu się coś niezwykłego, a nikt wcześniej nie znał jego stanu. Miguel był przez długi czas widywany bez prawej nogi. Jego amputację znali ludzie związani z jego leczeniem, a w Saragossie spotykali go ci, którzy widzieli go później o kulach, proszącego o jałmużnę.
Na początku marca 1640 roku wrócił do rodzinnej Calandy.
Wieczorem 29 marca w domu Pellicerów zatrzymał się żołnierz. Miguel oddał mu swoje łóżko i sam położył się na prowizorycznym posłaniu w pokoju rodziców. Około pół godziny później jego matka i ojciec weszli do pomieszczenia.
Pod przykryciem zobaczyli dwie stopy.
Miguel nadal spał.
Kiedy go obudzono, sam nie potrafił wyjaśnić tego, co się stało. Według świadectwa zachowanego w materiale procesu opowiedział jednak, że śniło mu się, iż znajduje się w kaplicy Matki Bożej z Pilar w Saragossie i namaszcza nogę oliwą z lampy - tak jak czynił wcześniej.
Jeszcze bardziej niezwykłe było to, co zauważono na przywróconej nodze. Rozpoznano na niej dawne znaki, które Miguel miał jeszcze przed amputacją - blizny i charakterystyczne znamiona. Nie opisywano więc po prostu pojawienia się jakiejś „nowej nogi”. Świadkowie rozpoznawali na niej ślady znane sprzed jej utraty.
Wieść rozeszła się błyskawicznie. Nie pozostała jednak tylko opowieścią przekazywaną od domu do domu.
Już 2 kwietnia 1640 roku, zaledwie cztery dni po wydarzeniu, notariusz Miguel Andreu sporządził akt dotyczący tego, co wydarzyło się w Calandzie. Znalazły się w nim zeznania Miguela, potwierdzenia jego rodziców oraz ośmiu mieszkańców miejscowości.
5 czerwca 1640 roku rozpoczął się formalny proces kościelny w Saragossie. Przesłuchano 25 świadków. Badano zarówno wcześniejszą amputację i życie Miguela bez nogi, jak i wydarzenia wieczoru 29 marca.
27 kwietnia 1641 roku arcybiskup Saragossy Pedro de Apaolaza wydał orzeczenie, w którym uznał, że przywrócenie prawej nogi Miguela nie nastąpiło w sposób naturalny, lecz cudowny.
I właśnie tu zaczyna się rzecz najtrudniejsza do zignorowania.
Można powiedzieć, że było to XVII stulecie. Można nie przyjąć kościelnego orzeczenia. Można również pytać, czy dokumentacja sprzed niemal czterystu lat spełnia standardy, których wymagamy od współczesnej dokumentacji medycznej.
Ale nie można uczciwie opowiadać o Calandzie tak, jakby była legendą zapisaną po kilku stuleciach.
Pierwszy akt notarialny powstał cztery dni po wydarzeniu. Proces kościelny rozpoczął się po niespełna trzech miesiącach. Zeznawali ludzie pamiętający Miguela bez nogi oraz osoby związane z jego wcześniejszym leczeniem.
A przedmiotem tych zeznań nie było ustąpienie gorączki, zniknięcie bólu ani choroba, której rozpoznanie można byłoby po latach zakwestionować.
Chodziło o nogę, którą amputowano.
Miguel Juan Pellicer zasnął tamtego wieczoru jako człowiek po amputacji.
Kiedy obudzili go rodzice, miał dwie nogi.
#CudZCalandy #MiguelJuanPellicer #MatkaBożaZPilar #Cuda #HistoriaKościoła #WiaraKatolicka #DuchoweOblicze